Smutne…

28 styczeń, 2008 at 5:26 pm (wiersze)

Andrzej Bursa
Miłość

tylko rób tak żeby nie było dziecka
tylko rób tak żeby nie było dziecka

to nie istniejące niemowlę
jest oczkiem w głowie naszej miłości
kupujemy mu wyprawki w aptekach
i w sklepikach z tytoniem
tudzież pocztówkami z perspektywą na góry i jeziora
w ogóle dbamy o niego bardziej niż jakby istniało ale mimo to

…aaa

płacze nam ciągle i histeryzuje
wtedy trzeba mu opowiedzieć historyjkę
o precyzyjnych szczypcach
których dotknięcie nic nie boli
i nie zostawia śladu
wtedy się uspokaja
nie na długo

niestety.

Ostatnio w swojej”biblioteczce” natknęłam się na ten wiersz…i przypomniał mi o historii z zeszłego lata…dowiedziałam się wtedy, że moja sąsiadka, zaledwie 16-latka, wpadła z 50-letnim żonatym facetem…Gdy jej rodzice, zresztą wiecznie spici, dowiedzieli się o tym, kazali jej usunąć dziecko…Pieniądze wyłudzili od rodziny tego mężczyzny- “ojca” dziecka. Ja sama wiem, że nie byłam planowana i tylko i wyłącznie poczuciu moralności mojej mamy zawdzięczam, to, że żyję. Dlatego właśnie strasznie poruszają mnie te historie- jak można zabić małego, niewinnego człowieczka?

Odnośnik Brak komentarzy

Nastrojowe…

24 styczeń, 2008 at 8:09 pm (wiersze)

Może to nie jest wiersz aczkolwiek ze wszystkich kategorii to tu najbardziej pasuje…Jest to tekst piosenki zespołu Hope “Who am I to say”…niesamowite, zwłaszcza przy kubku kakao w deszczowy wieczór…Banalne? Banałem jest pogoń za pieniądzem i brak zrozumienia dla innych…życie jest nic nie warte bez chwil wzruszeń…

Love of my life, my soulmate
You’re my best friend
Part of me like breathing
Now half of me is left

I don’t know anything at all
Who am I to say you love me
I don’t know anything at all
And who am I to say you need me

Color me blue I’m lost in you
Don’t know why I’m still waiting
Many moons have come and gone
Don’t know why I’m still searching

Don’t know anything at all
And who am I to say you love me
I don’t know anything at all
And who am I to say you need me

Hmmm hmmm mmm
Uhhh oohhh aahhh
Hooo aahhh ohh ohhh

Now you’re a song I love to sing
Never thought it feels so free
Now I know what’s meant to be
And that’s okay with me

But who am I to say you love me
And who am I to say you need me
And who am I to say you love me

Mmmm Hmmm

I don’t know anything at all
And who am I to say you love me
I don’t know anything at all
And who am I to say you need me
I don’t know anything at all

I don’t know anything at all
I don’t know anything at all
I don’t know anything at all

Gorąco polecam to nagranie…

Odnośnik Brak komentarzy

20 styczeń, 2008 at 10:26 pm (wiersze)

Ile razy nie doceniam swojego życia? Narzekam na pracę, na szkołę, na nudy, na nadmiar obowiązków, na rodziców, na psa… Są momenty w życiu na które czekasz, na przykład w poniedziałek w pracy czekasz na weekend, w listopadzie czekasz na Święta Bożego Narodzenia, w lutym na nadejście wiosny… W końcu w pewnym momencie życia stajesz w miejscu i zastanawiasz się, czemu aż tak bardzo nie lubisz swojego życia, czemu aż tak bardzo chcesz przez nie chybcikiem przemknąć… I wtedy zdajesz sobie sprawę z tego, że straconego czasu nie da się cofnąć…Poniższy wiersz jest doskonałym odzwierciedleniem tej mojej refleksji:
By zbadać wartość Jednego Roku,
Zapytaj o nią studenta, który nie zdał egzaminu.
By zbadać wartość Jednego Miesiąca,
Zapytaj o nią matkę, która urodziła wcześniaka.
By zbadać wartość Jednego Tygodnia,
Zapytaj o nią redaktora tygodnika.
By zbadać wartość Jednego Dnia,
Zapytaj o nią robotnika, który pobiera dniówkę.
By zbadać wartość Jednej Godziny,
Zapytaj o nią kochanków czekających na spotkanie.
By zbadać wartość Jednej Minuty,
Zapytaj o nią człowieka, który nie zdążył na pociąg.
By zbadać wartość Jednej Sekundy,
Zapytaj o nią osobę, która przeżyła wypadek.
By zbadać wartość Jednej Tysięcznej Sekundy,
Zapytaj o nią olimpijczyka, który zdobył srebrny medal na Olimpiadzie.

Odnośnik 1 komentarz

Zmiany zaczynaj od siebie!!!

15 styczeń, 2008 at 10:31 pm (wiersze)

Pewien anglikański biskup napisał:
Kiedy byłem młody i wolny
I moja wyobraźnia nie znała granic,
Marzyłem o tym, by zmienić świat.

Kiedy dorosłem i zmądrzałem,
Zrozumiałem, że świat się nie zmieni.

I postanowiłem zawęzić moje horyzonty,
I chciałem zmienić już tylko mój kraj,
Lecz on także wydawał się niezmienny.

A gdy osiągnąłem podeszły wiek,
W ostatniej desperackiej próbie usiłowałem zmienić
Przynajmniej rodzinę, tę najbliższą,
Lecz nikt z nich nie chciał się zmienić.

A teraz leżę na łożu śmierci i stwierdzam
(chyba pierwszy raz w życiu)
że gdybym na początku zmienił samego siebie,
to być może pod moim wpływem
zmieniłaby się moja rodzina,
a z jej wsparciem i zachętą
mógłbym ulepszyć mój kraj
i, kto wie, może zmieniłbym też świat.

Odnośnik Brak komentarzy

Naprawdę przerażające, jeszcze bardziej prawdziwe…

14 styczeń, 2008 at 10:54 pm (wiersze)

List do ludożerców
Różewicz Tadeusz

Kochani ludożercy
nie patrzcie wilkiem
na człowieka
który pyta o wolne miejsce
w przedziale kolejowym

zrozumcie
inni ludzie też mają
dwie nogi i siedzenie

Kochani ludożercy
poczekajcie chwilę
nie depczcie słabszych
nie zgrzytajcie zębami
zrozumcie
ludzi jest dużo będzie jeszcze
więcej więc posuńcie się trochę
ustąpcie

Kochani ludożercy
nie wykupujcie wszystkich
świec sznurowadeł i makaronu

Nie mówcie odwróceni tyłem:
ja mnie mój moje
mój żołądek mój włos
mój odcisk moje spodnie
moja żona moje dzieci
moje zdanie

Kochani ludożercy
nie zjadajmy się Dobrze
bo nie zmartwychwstaniemy
Naprawdę

Niedawno miałam przykrą sytuację, zwaną stłuczką, niestety z mojej winy. Jechałam samochodem mojej mamy, więc bardzo sie ucieszyłam,że kobieta na którą wjechałam, nie wezwała policji. Szkody były niewielkie, praktycznie zerowe, a po miesiącu zadzwonił jej mąż z żądaniem zapłacenia 500 złotych, ponieważ samochód był malowany, ażona wyladowała w szpitalu…A to wszystko przy prędkości 20 km/h…Oczywiście, zapłaciłabym za szkody, dgyby tylko pokazano mi rachunki i zadzwoniono nieco szybciej… na razie sprawa jest nie rozwiązana a jak jedna ze znajomych powiedziała:”W tych czasach, choćbyś nie wiem jak chciała, nie możesz być uczciwa”. Dlaczego musimy być dla siebie wrogami? To wbrew naturze…

Odnośnik Brak komentarzy

trochę przerażające, ale prawdziwe…:)

14 styczeń, 2008 at 10:47 pm (wiersze)

Portret kobiecy
Szymborska Wisława

Musi byc do wyboru.
Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło.
To łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby.
Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare,
czarne, wesołe, bez powodu pełne łez.
Śpi z nim jak pierwsza z brzegu, jedyna na świecie.
Urodzi mu czworo dzieci, żadnych dzieci, jedno.
Naiwna, ale najlepiej doradzi.
Słaba, ale udźwignie.
Nie ma głowy na karku, to będzie ją miała.
Czyta Jaspersa i pisma kobiece.
Nie wie, po co ta śrubka i zbuduje most.
Młoda, jak zwykle młoda, ciągle jeszcze młoda.
Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem,
własne pieniądze na podróż daleką i długą,
tasak do mięsa, kompres i kieliszek czystej.
Dokąd tak biegnie, czy nie jest zmęczona.
Ależ nie, tylko trochę, bardzo, nic nie szkodzi.
Albo go kocha, albo się uparła.
Na dobre, na niedobre i na litość boską.

Ten wiersz jest po prostu genialny, w stu procentach się z nim identyfikuję :)

Odnośnik Brak komentarzy